Witam serdecznie na stronie poświęconej mojemu wielkiemu hobby

psom rasy SAMOYED vel SAMOJED

 

Hodowla "Sonata Arctica (FCI)" jest bardzo młodą hodowlą (zarejestrowaną w FCI zaledwie w 2004 roku), której podwalinami są AZZIS z Reptowskiego Lasu i Nanook Spirit SIMPLY THE BEST (po domowemu: SISSY). Sam przydomek hodowlany, a właściwie jego wybór to dzieło mojego męża Tomasza, z czego i wynikają czasami zabawne nieporozumienia, bo jestem uznawana za fankę tzw."Melodyjnego Metalu" ... , którego to słucha mój mąż, a za którym ja osobiście nieszczególnie przepadam. Tomasz wraz z naszą dorastającą córką Jagodą, wspierają mnie bardzo w realizacji mojego hobby i moich marzeń. I to właśnie Tomaszowi szczenięta zawdzięczają swoje niespotykane, w większości mistyczne imiona, wywodzące się z mitologii skandynawskiej oraz powieści z pogranicza fantastyki, opiewających legendy o nadzwyczajnych bohaterach, głównie pochodzących z tych zimnych i surowych klimatycznie rejonów.

Mieszkamy w Elblągu, mieście średniej wielkości, o którym ostatnio żartobliwie można usłyszeć, że to "takie sobie miasto emerytów na obrzeżach województwa szuwarowo-bagiennego". I tak naprawdę coś w tym jest, bowiem Elbląg to miasto całkiem spokojne, z którego w ostatnich latach bardzo dużo młodych ludzi emigrowało ze względu na duże zmiany społeczno-gospodarcze ostatnich lat. Elbląg geograficznie natomiast to miasto leżące na wschodnim skraju Żuław, krainy bardzo ciekawej krajobrazowo. A tereny te zawdzięczają swoje malownicze pejzaże Holendrom, którzy to z kolei kilka stuleci temu podmokłe obszary dzisiejszych Żuław osuszyli i uczynili tym samym zdatnymi do uprawy.

Ze względu na kłopoty zdrowotne sprzed kilku lat ,od pewnego czasu nie pracuję zawodowo, zarzuciłam prace jako lektor i tłumacz języka niemieckiego ... aczkolwiek okazjonalnie wracam do zawodu jako tłumacz sędziów niemieckojęzycznych przy okazji odbywającej się rok rocznie Międzynarodowej Wystaw Psów Rasowych w Sopocie, moim macierzystym Oddziale ZKwP. Na co dzień jednak głownie pomagam mojemu mężowi w prowadzeniu jego firmy, która nota bene mieści się w tym samym miejscu, gdzie mieszkamy. Jestem zatem w stanie poświęcić moim Samoyedom bardzo dużo czasu. Samoyedy - moja pasja, Dogoterapia vel drogie hobby na utrzymaniu mojego męża - mieszkają z nami w domku jednorodzinnym, a do swojej dyspozycji mają 0,5 ha trawników wokół naszego domu. Większość czasu spędzają one na zabawie na świeżym powietrzu. Co prawda nie biegają one w zaprzęgu, ale regularnie trenują bieganie przy rowerze, co służy tak mojemu zdrowiu jak i ich prawidłowemu rozwojowi i funkcjonowaniu w warunkach miejskich. Osobiście bardzo lubię też Wystawy Psów Rasowych, dlatego moje psy biorą regularnie w nich udział. Samo współzawodnictwo to nie jedyny i najważniejszy aspekt wystaw. Są one także miejscem, gdzie spotykam się z innym właścicielami vel pasjonatami tej rasy jak i innych ras. Ale nie spotykamy się tylko "towarzysko", mamy wówczas dobrą okazję aby wymienić się spostrzeżeniami i doświadczeniami w szerszym gronie. Obecnie stadko moich Samoyedów to 3 Samce i 5 suk, z czego 6 Samoyedów mieszka z nami, natomiast DIMI i FIALKA mieszkają z naszymi znajomymi i pozostają na prawie współwłasności.

Podobnie jak spora liczba osób obecnie zajmujących się kynologią i ja swoje pierwsze kroki z psami zaczęłam od psów popularnie zwanych "kundelkami". Ale podobno tak zupełnie pierwszym psem, którego ja niestety ale nie pamiętam, był "służbowy" Owczarek Niemiecki mojego taty. Pierwszym natomiast, do którego sięgam pamięcią, był Kali - śmieszny czarny mieszaniec podrzucony na podwórko mojej babci. Potem była Nuśka - znalezione w nocy na ulicy ok. 6-8 tygodniowe szczenię, najprawdopodobniej pochodząca z mezaliansu Foksteriera Gładkowłosego (tak bynajmniej wypowiedział się na jego temat jeden z weterynarzy). Następnie pojawiły się w naszym domu psy w typie Alaskan Malamute. Niestety ze względu na miejsce naszego zamieszkania (notoryczne wizyty w kurnikach sąsiadów oraz nocne wycie spędzające w/w sąsiadom sen z oczu) po ok. 2 latach opuściły nasz dom i mieszkają obecnie u moich krewnych w okolicach Mrągowa i w Sztumie. A ja tak na marginesie przy okazji tych "psów w typie" wzbogacona o sporą wiedzę kynologiczną tak tę teoretyczną, jak i praktyczną, mogę z pełna odpowiedzialnością przyznać, że w przypadku wspomnianych "Alaskan Malamute" zostałam jak większość nie znających tematu nabywców "psów rasowych bez rodowodu", zwyczajnie naciągnięta, oszukana vel nabita w przysłowiową butelkę, co do rasowości, zdrowia, psychiki i poprawności exterierowej nabywanego psa. Stąd też i mój dzisiejszy sprzeciw i wrogość wobec psów rozmnażanych jako pseudo rasowe najczęściej nazywanych - po rodowodowych rodzicach. Dlatego też wszystkie osoby pragnące posiadać psa gorąco zachęcam do wcześniejszej lektury artykułów autorstwa pani Jany Wiśniewskiej - hodowla SAMUSIMAYOK Alaskan Malamute - na jej stronie internetowej ( więcej >>>), które to w większości spokojnie można odnieść do wszystkich psów, bez względu na ich rasę.

W 2002 roku zaczęłam jeździć jako widz na Wystawy Psów Rasowych, gdzie z sentymentu do Alaskan Malamute w dużej mierze poświęcałam czas obserwacji tej rasy na ringu. Przy tej okazji również zaczęłam się przyglądać innym rasom 5 grupy FCI, a w szczególności Samoyedom, rasie znanej mi już wcześniej z opracowań na temat pierwotnych plemion z obszaru Syberii. Psy te podobały mi się bardzo, jednakże obawy moje niezmiennie wzbudzała kwestia pielęgnacji tak obfitej i białej sierści. Dużo przesiedziałam w literaturze i w necie, mąż do dziś wspomina te rachunki telefoniczne za rozmowy z różnymi hodowcami ... aż w końcu decyzja zapadła definitywnie : mimo białej sierści SAMOYED to pies dla mnie. No i tak oto po sporych poszukiwaniach, jesienią 2003 pojawił się w naszym domu AZZIS z Reptowskiego Lasu - mój pierwszy SAMOYED. Po roku dołączyła do niego przywieziona przez panią Anię Jaśkiewicz (hodowla CHATANGA) z Rumunii 11-miesięczna wówczas Nanook Spirit SIMPLY THE BEST - SISSY (wynik mojej fascynacji Samoyedami w typie angielskimi i włoskimi).

 W 2005 roku na świat przyszedł pierwszy miot w mojej raczkującej wówczas hodowli. Rodzicami jego zostali oczywiście AZZIS i SISSY (skojarzenie być może mało ambitne patrząc z perspektywy czasu, ale jak u większości początkujących hodowców - podyktowane sercem a nie głową). W tym samym roku również z pary Samoyedów zrobiło się stadko, bo pojawiły się kolejne 2 Samoyedy : Sonata Arctica THORVIG OF AZZIS - syn AZZISA i SISSY (mały Tofik, szczenię "po przejściach", urzekł mnie od pierwszych dni swojego życia) oraz FIALKA KENZOVNA Tunguska z Węgier (fascynacja w/w liniami).  Z tego pierwszego miotu 2 Samoyedy - THORVIG i THARIGA - były regularnie wystawiane i są Championami tak tymi Młodzieżowymi jak i dorosłymi, THORVIG ponadto wystawowo poszedł w ślady ojca AZZISa zdobywając wiele tytułów na ringach tych krajowych jak i zagranicznych i podobnie jak jego ojciec jest jednym z najbardziej utytułowanych Samoyedów w Polsce.

Rok później - w maju 2006 - na świat przyszedł drugi miot w mojej hodowli. Tym razem na ojca szczeniąt wybrałam niespełna 3 letniego samca z Węgier - DIMITRIJ CIROVICS Tunguska, psa o pochodzeniu opartym w większości na liniach angielskich i włoskich. I o ile w pierwszym miocie było to krycie "out crossing" czyli psów nie spokrewnionych ze sobą, to tym razem postawiłam na "line breeding" czyli krycie na linię, a konkretnie na jednego psa - Zamoyski Lucky CHEROKEE. Z tego miotu zatrzymałam w hodowli 2 kolejne Samoyedy. Były to Sonata Arctica UHLVEDIN OF DIMI czyli DIMI i Sonata Arctica UHLATHEA OF DIMI czyli ULKA ... ULKA niestety odeszła za tęczowy most w wieku niespełna 2 lat, z nie do końca wyjaśnionych przyczyn (za równo u mnie jak i u jej opiekunów emocje wzięły górę i nie zdecydowaliśmy się na pełną sekcję na ART w Olsztynie), pozostawiając w smutku tak jej oddaną rodzinę państwa Czartoryjskich ... Z tego miotu ponadto suka UHLANGREA, wystawiana bardzo rzadko została doceniona przez p.F.Klindruppa (sędzia z Klubu Samoyeda w Danii) na Wystawie Klubowej w roku 2008 i otrzymała wówczas tytuł Zwycięzcy Klubu Polski 2008. I tak na marginesie muszę przyznać, że była to dla mnie bardzo udana wystawa, gdyż AZZIS otrzymał ten sam tytuł w kategorii Samców a młodziutka wówczas moja CALYPSO FOR SONATA ARCTICA des lumières de l'ostrevant (o której trochę więcej za chwilę) - tytuł Młodzieżowego Zwycięzcy Klubu Polski 2008 w klasie suk wieku 9 - 18 miesięcy, natomiast w parze z AZZIS'em zostali Najlepsza Parą Samoyedów Klubu Polski 2008 i końcowo "wylądowali" na podium jako III Najlepsza Para Hodowlana Klubu 2008. A przy okazji tej wystawy nawiązałam chwilową współpracę z handlerem - Marcinem Masłowskim. Wracając jednak do DIMIego, to mimo widocznej w ruchu pozostałości po "Hipertonus" wczesnego okresu wzrostu (zamykającej mu niestety drogę tzw. robienia kariery wystawowej), jest on na chwilę obecną dobrze zapowiadającym się i sprawdzonym już reproduktorem ... który mam nadzieję pozostawi po sobie trwały i wartościowy ślad w pracy nad rozwojem rasy w Polsce.

Ale niestety, nie wszystko w życiu i hodowli może iść tak gładko, jakby się chciało .... Po dwóch udanych miotach snułam po cichu moje dalsze plany hodowlane, gdy nagle pojawiły się tzw. "pierwsze czarne chmury". Otóż, gdy FIALKA ukończyła 18 miesięcy, niestety ale z powodu zdiagnozowanej dysplazji w stopniu średnim (HD-D) musiała zostać wykluczona jako przyszła suka hodowlana. Wkrótce potem została ona również wysterylizowana i jest obecnie naszą "puchatą przytulanką" na stałe mieszkającą w Skoczowie z rodziną państwa Dawickich. Ja natomiast rozpoczęłam  ponownie "moje poszukiwania" w celu wzbogacenia eksterierowo i rodowodowo mojej w dalszym ciągu początkującej hodowli. I tak oto latem roku 2007 przybył mi następny domownik w postaci wyżej już wspomnianej słodkiej suczki z Francji - CALYPSO, kolejnej przedstawicielki preferowanego przeze mnie typu Samoyeda o rodowodzie w dużej mierze linii angielskich i włoskich. To właśnie w kierunku takiego typu Samoyeda pragnę rozwijać swoją pracę hodowlaną, aczkolwiek niekoniecznie trzymając się tylko włosko-angielskich rodowodów ... Patrząc zaś długoterminowo, moim marzeniem jest wyprowadzić własną linię o charakterystycznym eksterierze, tak aby Samoyedy wychodzące z mojej hodowli były rozpoznawalne już na pierwszy rzut oka, bez potrzeby podawania ich przydomka ... .

Ale wróćmy do historii rozwoju mojej hodowli ... W 2008 roku przyszedł na świat kolejny miot SISSY (znowu zdecydowałam się na krycie out crossing). Tym razem ojcem szczeniąt został ULTIMATE STAR UMAK of Karasea - Samoyed francuski o wydatnych biszkoptowych znaczeniach ... ale w typie bardzo angielski. Szczenięta w tym miocie wyszły niestety odbiegające od preferowanego przeze mnie typu, jednak genetyka przodków linii francuskiej wzięła górę nad moimi planami ;o). Co bynajmniej nie ujmuje jakości i urodzie tych szczeniąt, są doskonałe w typie, i równie doskonale radzą sobie na ringach. Z tego miotu została z nami Sonata Arctica VALKIRIA O'UMAK, nieduża i czarująca suczka, która wbrew pozorom nie jest grzecznie wychowaną panienką, lecz niespożytym wulkanem energii. Rok 2009 to ostatni miot SISSY ... i kolejna udana Wystawa Klubowa. Z początkiem tego SISSY została pokryta tym razem psem z Rosji z wiodącej rosyjskiej hodowli BELYI VOLK, ale mieszkającym na stałe w Polsce w hodowli VIRTA VALO. W tym kryciu ponownie postanowiłam nawiązać do linii angielskich, ojciec DEXTERA (Belyi Vilk RUSSIAN GUY FOR VIRTA VALO) to pies w 100% krwi angielskiej - Roybridge SILVA ZEUS, natomiast jego matka - Belyi Volk Yasna Kristina wywodzi się ze starej linii Astutus. Szczenięta te są jeszcze młode ale już debiutują  z sukcesami na ringach nie tylko Polskich. I tym razem pozostało z nami jedno ze szczeniąt, jedyna suka w tym miocie - Sonata Arctica XAVIA O'DEXTER, pozostali zaś 3 jej miotowi bracia opuścili Polskę i zamieszkali na Cyprze i na Litwie. Druga połowa wspomnianego przeze mnie roku zaowocowała dwoma kompletnie niespodziewanymi dla mnie sukcesami w postaci wygranej przez THORVIGA Wystawy Klubowej i tytuły Zwycięzcy Klubu 2009 oraz zdobytym tytułem Zwycięzca Polski 2009 na Międzynarodowej Wystawie Psów Rasowych w Poznaniu, wystawie niejako podsumowującej cały sezon wystawowy roku ... Jeśli chodzi o wystawę Klubową, to po 3  zwycięstwach ojca AZZISA niejako pokazał, że też tak potrafi ;o) natomiast zwycięstwo w Poznaniu traktuję jako ukoronowanie jego kariery wystawowej. Nadszedł czas ustąpić ringu młodszym, świetnie zapowiadającym się samcom i bardziej skupić się na młodych sukach w hodowli oraz na pracy hodowlanej :o).

W mojej hodowli kładę nacisk przede wszystkim na zdrowie moich psów, ich doskonałe socjalizowanie z ludźmi i innymi zwierzętami oraz na umożliwienie im życia zgodnie z ich pierwotna naturą. Dlatego też moje Samoyedy nie są jakoś specjalnie szkolone, poruszają się swobodnie po terenie całej naszej posesji, samce nie są rozdzielane, razem jedzą, wspólnie śpią, żyją zgodnie w jednym stadzie. Dorosłe psy są przebadane pod kątem dysplazji i chorób oczu, wszystkie są pod opieką Gabinetu Weterynaryjnego Krzysztofa Tege w Elblągu. Szczenięta z mojej hodowli natomiast są w trakcie ich odchowywania wcześnie stymulowane różnego rodzaju bodźcami (podobno fachowo nazywa się to "wczesną stymulacją neurologiczną") oraz socjalizowane z dziećmi i dorosłymi. No i tak, jak już wcześniej wspomniałam, moje psy spędzają dużo czasu w plenerze, mają swoją ustaloną hierarchię w stadzie, ale również dobrze wiedzą, że człowiek jest istotą wobec nich nadrzędną.

 

Zapraszam do bliższego wirtualnego zapoznania się z moimi psami i hodowlą. Miłego surfowania ;)

Katarzyna Dziuba-Miązek

 

Copyright © 2003-2009 by Sonata Arctica (FCI)All right reserved. Last updated: 05/13/10 13:34:10 +0200.