|
Witam serdecznie na stronie poświęconej mojemu wielkiemu hobby |
|
|
psom rasy SAMOYED vel SAMOJED |
|
|
Mieszkamy w
Elblągu,
mieście średniej wielkości, o którym ostatnio żartobliwie można usłyszeć, że to
"takie sobie miasto emerytów na obrzeżach województwa szuwarowo-bagiennego". I tak naprawdę coś Ze względu na kłopoty
zdrowotne sprzed kilku lat ,od
pewnego czasu nie pracuję zawodowo, zarzuciłam prace jako lektor i tłumacz
języka niemieckiego ... aczkolwiek okazjonalnie wracam do zawodu jako
tłumacz sędziów niemieckojęzycznych przy okazji odbywającej się rok
rocznie Międzynarodowej Wystaw Psów Rasowych w Sopocie, moim
macierzystym Oddziale ZKwP. Na
co dzień jednak głownie pomagam mojemu mężowi w
prowadzeniu jego firmy, która nota bene mieści się w tym samym miejscu,
gdzie mieszkamy. Jestem zatem w stanie poświęcić moim Samoyedom bardzo dużo czasu. Samoyedy - moja
pasja, Dogoterapia vel drogie hobby na utrzymaniu mojego męża -
mieszkają z nami w domku jednorodzinnym, a do swojej dyspozycji mają 0,5 ha
trawników wokół naszego domu. Większość czasu spędzają one na zabawie na świeżym
powietrzu. Co prawda nie biegają one w zaprzęgu, ale regularnie trenują bieganie
przy rowerze, co służy tak mojemu
zdrowiu jak i ich prawidłowemu rozwojowi i funkcjonowaniu w warunkach miejskich. Osobiście bardzo lubię
też Wystawy Psów Rasowych, dlatego moje psy
biorą regularnie w nich udział. Samo współzawodnictwo to nie jedyny i
najważniejszy aspekt
Podobnie jak
spora liczba osób obecnie zajmujących się kynologią i ja swoje pierwsze
kroki z psami zaczęłam od psów
popularnie zwanych "kundelkami". Ale podobno tak zupełnie pierwszym
psem, którego ja niestety ale nie pamiętam, był "służbowy" Owczarek
Niemiecki mojego taty. Pierwszym natomiast, do którego sięgam pamięcią, był Kali - śmieszny czarny mieszaniec podrzucony na podwórko mojej babci. Potem była Nuśka - znalezione w nocy
na ulicy ok. 6-8 tygodniowe szczenię, najprawdopodobniej pochodząca z
mezaliansu
Foksteriera Gładkowłosego (tak bynajmniej wypowiedział się
na jego
W 2002 roku
zaczęłam jeździć jako widz na Wystawy Psów Rasowych, gdzie z
sentymentu
do Alaskan Malamute w dużej mierze poświęcałam czas obserwacji tej rasy na ringu. Przy
tej okazji również zaczęłam się przyglądać innym rasom 5 grupy FCI, a w
szczególności Samoyedom, rasie znanej mi już wcześniej z opracowań na
temat pierwotnych plemion z obszaru Syberii. Psy te podobały mi się
bardzo, jednakże obawy moje niezmiennie wzbudzała kwestia pielęgnacji
tak obfitej i białej sierści. Dużo przesiedziałam w literaturze i w
necie, mąż do dziś wspomina te rachunki telefoniczne za rozmowy z
różnymi hodowcami ... aż w
końcu decyzja zapadła definitywnie : mimo białej sierści SAMOYED to pies
dla mnie.
No i tak oto po
sporych poszukiwaniach, jesienią 2003 pojawił się w naszym domu AZZIS z
Reptowskiego Lasu - mój pierwszy SAMOYED. Po roku dołączyła
do niego przywieziona przez panią Anię Jaśkiewicz (hodowla
CHATANGA) z Rumunii 11-miesięczna wówczas
Nanook Spirit SIMPLY THE BEST - SISSY
(wynik mojej fascynacji Samoyedami w typie angielskimi i włoskimi). W 2005 roku na świat przyszedł pierwszy miot w mojej raczkującej wówczas hodowli. Rodzicami jego zostali oczywiście AZZIS i SISSY (skojarzenie być może mało ambitne patrząc z perspektywy czasu, ale jak u większości początkujących hodowców - podyktowane sercem a nie głową). W tym samym roku również z pary Samoyedów zrobiło się stadko, bo pojawiły się kolejne 2 Samoyedy : Sonata Arctica THORVIG OF AZZIS - syn AZZISA i SISSY (mały Tofik, szczenię "po przejściach", urzekł mnie od pierwszych dni swojego życia) oraz FIALKA KENZOVNA Tunguska z Węgier (fascynacja w/w liniami). Z tego pierwszego miotu 2 Samoyedy - THORVIG i THARIGA - były regularnie wystawiane i są Championami tak tymi Młodzieżowymi jak i dorosłymi, THORVIG ponadto wystawowo poszedł w ślady ojca AZZISa zdobywając wiele tytułów na ringach tych krajowych jak i zagranicznych i podobnie jak jego ojciec jest jednym z najbardziej utytułowanych Samoyedów w Polsce.
Rok później - w maju 2006 - na świat przyszedł drugi miot w
mojej hodowli. Tym razem
na ojca szczeniąt wybrałam niespełna 3 letniego
samca z Węgier - DIMITRIJ CIROVICS Tunguska, psa o pochodzeniu opartym w
większości na liniach angielskich i włoskich. I o ile w pierwszym miocie
było to krycie "out crossing" czyli psów nie spokrewnionych ze sobą, to
tym razem postawiłam
Ale niestety, nie wszystko w życiu i hodowli może iść tak
gładko, jakby się chciało .... Po dwóch udanych miotach snułam po cichu moje
dalsze plany hodowlane, gdy nagle pojawiły się tzw. "pierwsze czarne
chmury". Otóż, gdy FIALKA ukończyła 18 miesięcy, niestety ale z powodu
zdiagnozowanej dysplazji w stopniu średnim (HD-D) musiała zostać
wykluczona
jako przyszła suka hodowlana. Wkrótce potem została ona również wysterylizowana
i jest obecnie naszą "puchatą przytulanką" na stałe
mieszkającą w Skoczowie z rodziną państwa Dawickich. Ja natomiast
rozpoczęłam
ponownie "moje poszukiwania" w celu wzbogacenia eksterierowo i rodowodowo mojej
w dalszym ciągu początkującej hodowli. I tak oto latem roku 2007 przybył mi następny domownik w postaci
wyżej już wspomnianej słodkiej
suczki z Francji - CALYPSO,
Ale wróćmy do historii rozwoju mojej hodowli ...
W 2008 roku przyszedł na świat kolejny miot SISSY (znowu zdecydowałam się
na krycie out crossing). Tym razem ojcem
szczeniąt został ULTIMATE STAR UMAK of Karasea - Samoyed francuski o
wydatnych biszkoptowych znaczeniach ... ale w typie bardzo angielski.
Szczenięta w tym miocie wyszły niestety odbiegające od preferowanego
przeze mnie typu, jednak genetyka przodków linii francuskiej wzięła górę
nad moimi planami ;o). Co bynajmniej nie ujmuje jakości i urodzie tych
szczeniąt, są doskonałe w typie, i równie doskonale radzą sobie na
ringach. Z tego miotu została z nami
Sonata Arctica VALKIRIA O'UMAK, nieduża i czarująca suczka,
która wbrew pozorom nie jest grzecznie wychowaną panienką, lecz
niespożytym wulkanem energii. Rok 2009 to ostatni miot SISSY ... i
kolejna udana Wystawa Klubowa. Z początkiem tego SISSY została pokryta
tym razem psem z Rosji z wiodącej rosyjskiej hodowli BELYI VOLK,
W mojej hodowli kładę nacisk przede wszystkim na zdrowie moich psów, ich doskonałe socjalizowanie z ludźmi i innymi zwierzętami oraz na umożliwienie im życia zgodnie z ich pierwotna naturą. Dlatego też moje Samoyedy nie są jakoś specjalnie szkolone, poruszają się swobodnie po terenie całej naszej posesji, samce nie są rozdzielane, razem jedzą, wspólnie śpią, żyją zgodnie w jednym stadzie. Dorosłe psy są przebadane pod kątem dysplazji i chorób oczu, wszystkie są pod opieką Gabinetu Weterynaryjnego Krzysztofa Tege w Elblągu. Szczenięta z mojej hodowli natomiast są w trakcie ich odchowywania wcześnie stymulowane różnego rodzaju bodźcami (podobno fachowo nazywa się to "wczesną stymulacją neurologiczną") oraz socjalizowane z dziećmi i dorosłymi. No i tak, jak już wcześniej wspomniałam, moje psy spędzają dużo czasu w plenerze, mają swoją ustaloną hierarchię w stadzie, ale również dobrze wiedzą, że człowiek jest istotą wobec nich nadrzędną.
Zapraszam do bliższego wirtualnego zapoznania się z moimi psami i hodowlą. Miłego surfowania ;)
|
|
|
| |
|